Można się było spodziewać...

Tak to jest jak porzucasz kawałek siebie w sieci.
Po jakimś czasie on umiera bezpowrotnie i każe Ci się łudzić, że nadal gdzieś tam jest...

niedziela, 7 sierpnia 2011 22:24:02 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


Dwa lata minęły..

..jak z bicza strzelił.
Czas brnie do przodu, ja zataczam się razem z nim. Jak to mówią w jednej piosence - na jeden krok do przodu przypada dziesięć wstecz. Jak tylko słońce zaczyna przedzierać się przez chmury, wiem, że zaraz będzie burza.
Nie wiem co takiego we mnie tkwi, ale odgradza mnie to od jakiegokolwiek szczęścia, spokoju w życiu. Jestem rozstrzepana, rozkojarzona, popełniam głupie błędy na każdym kroku. Zadaję pytania, na które dobrze znam odpowiedzi. Zapominam o ważnych rzeczach, które muszę zrobić. A jak już coś robię - wszyscy oczekują ode mnie, bym pamiętała o wszystkich uwagach na ten temat kiedykolwiek usłyszanych. Odgranicza mnie to od jakiejkolwiek stabilności życiowej,normalności. Może i ludzie mnie lubią za spokój, cierpliwość, wyrozumiałość, prawdomówność - ale to nie wystarczy, aby chcieli ze mną utrzymywać związki czysto zawodowe.

W tym roku podjęłam się kursu na prawo jazdy. Jestem ślepa, ślepa i jeszcze raz ślepa - i nie ma to nic wspólnego z moją wadą wzroku. Widzę, ale nie działam, mój mózg nie interpretuje przetwarzanego obrazu. Nie nadaję się na kierowcę, jestem beznadziejna. Cokolwiek we mnie siedzi - blokuje mnie przed powodzeniem. Instruktor do mnie mówi w kółko jedno i to samo, co z tego że go słyszę, że rozumiem, jeżeli nie ma to odzwierciedlenia w rzeczywistości?
Nie dopuścił mnie do egzaminu, cham jeden. Niby dla mojego własnego dobra.
Jestem chodzącym rozczarowaniem dla siebie samej i innych.
Dlatego też do domu wróciłam z policzkami mokrymi od łez..

sobota, 25 września 2010 09:28:09 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


Rozeznanie

Topię się w żalu, wewnętrznym bólu, że jednak nie wypełnię kielicha mojego przeznaczenia. Jedyne, co mogę zaznać to ta słodka gorycz, zżerająca mnie od środka. Ta martwa nadzieja, płomyk walczący z deszczem na wichrze.
Została tylko nicość, zimna ziemia i pogrzebane marzenia.
Może to wszystko po prostu nie było mi dane?

poniedziałek, 20 października 2008 18:57:26 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


?

Jedynym powodem z ktorego moge byc w chwili obecnej niezadowolona to to, że nie moge miec ani jednej tajemnicy mieszkajac z kims w jednym pokoju :P
No i to ze czasami kurwica mnie bierze na zajeciach, zwlaszcza na chemii.
Tak to jakos sie zyje, poki co jest git.
Narka.

poniedziałek, 3 marca 2008 18:02:55 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


maly update


###
Nie ukrywam, wspolny home to niezla rzecz.
Gorzej, ze nie ma sie gdzie schowac, jak sie jest wscieklym.

niedziela, 16 grudnia 2007 19:08:34 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


Samotności..

..mówimy nie.
Znalazłam Hauhauka.
Nie puszcze go tak łatwo.
Jesli dobrze pojdzie, lada moment zamieszkamy razem :)


wtorek, 21 sierpnia 2007 11:57:05 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


;]

Ostatnio poznałam Kogoś. Miałam sposobnosc poznawać wielu, ale ten Ktoś wyraźnie odznacza się czymś specyficznym. Powinnam przytoczyc tu taki cytacik - 'Perfect Fit, Body And Soul'. Doskonale się rozumiemy, nie brakuje nam slow, jest ciekawie i przyjemnie być ze sobą.. Chociaż nadal stanowie dla niego zagadkę trudną do zgryzienia..
Czuje się przy nim sobą, daje mi on swoiste poczucie bezpieczenstwa, spokoju.. Z jednej strony chcialabym pochwycic go tylko dla siebie, lecz stoi przede mna niczym fatum, wyjazd do Wrocławia. Przeprowadzam sie na stale za te kilka miesiecy i w zasadzie szkoda zaczynac cokolwiek, co i tak bedzie musialo runąć, nim się ktokolwiek obejrzy.. Moje uczucia nie rozwinely sie jeszcze, trzymam sie na wodzy.. zastanawiam sie, czy powinnam ten pierwszy krok, dosc szalony, zrobic ja.. czy tez moze sobie odpuscic? Co za metlik.. narazie naciesze sie jego obecnoscia jako przyjaciela..
Ostatnio stwierdzil ciekawa rzecz.. skoro wszyscy fajni i wszystkie fajne sa juz zajete, to znaczy to, ze my jestesmy niefajni.. Mozemy sie czuc odpadami, resztkami, no nie? Dosc przytlaczajaca, ale prawdziwa teoria :P
No coz, pozdrawiam....

poniedziałek, 21 maja 2007 17:13:05 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


Nic się nie zmienia..


Zaczynam się zastanawiać, co tak własciwie ze mna jest nie w porzadku.. Przez cały rok 2006 nie znalazłam nikogo, kto by mnie pokochal.. a nadchodzacy widocznie nie bedzie sie specjalnie różnił od poprzedniego...
Nazbierałam sobie dużo atutów, nie unikałam kontaktów z ludzmi.. a i tak nikt mnie nie zechciał, nie polubil jakos bardziej..
Samotność.. porządnie się o niej rozpisałam w poprzedniej notce, powstalej tak dawno temu.. zrzera mnie od środka i boli niemiłosiernie.. jestem już nia zmeczona, chetnie osiadłabym gdzies na stale.. wewnetrzny glos mowi, ze nie znajde mojego Bell Prince w takim malym miescie jak Opole.. heh.. widocznie mial racje.. w Opolu czekaja mnie tylko jednostronne miłostki i głębokie rozczarowania..
Nie aż tak dawno temu zwrócił moją uwagę Ktoś.. pamietajac moją rozpacz sprzed roku i w ogole jak to sie wowczas zaczelo, stwierdzilam, ze nie mogę sobie pozwolic na powtorke z historii.. zaczelam oklamywac sama siebie, az zmieniłam punkt widzenia na trzezwy.. w dodatku otrzaslam sie dzieki malej obserwacji.. on nadal kochał swoja ex.. swoja byla narzeczona zgaduje... z ktora sie teraz co ciekawsze mocno zaprzyjaznilam.. ten ktos juz nie jest dla mnie :) Poznalam tez mase nowych ludzi w Opolu, lecz tez przyszlosc mnie z zadnym z nich nie czeka.. To miasto stara sie mnie wypchać gdzieś daleko.. Tylko dlaczego w ten sposób? Dlaczego moje serce musi tak cierpieć, rozrywane przez ból samotności? Ja tylko chce mieć się do kogo przytulić.. to chyba nie za wiele...

środa, 21 lutego 2007 13:04:22 - Sad Inside
komentarze [1]


#    #   #   


Samotność

Miłość jednostronna jest wielkim przeżyciem, dokładającym duży stos do naszego bagażu doświadczeń. Uczy nas rozróżnić prawdziwą miłość od obłąkania na czyimś punkcie.
Niestety, dane było mi poznać ból miłości jednostronnej.
Kochałam się w kimś, w kim nie znalazłam odwzajemnienia. Darzyłam Go sympatią, wszelką życzliwością i oczekiwałam od Niego niewiele. Tak mi się wówczas zdawało. Ale gdy zdarzało mu się nie dostrzec mnie gdzies tam w tym tłumie, albo zapomnieć o mnie - cierpiałam niemiłosiernie. Chciałam tylko by traktował mnie należycie. Później wmawialam sobie, ze on wysyła mi sygnały, ze on czuje coś do mnie, lecz nie wiadomo czemu nie podejmuje pierwszego kroku. Wówczas starałam sie nakierowywac go, a jego odmowy byly jeszcze bardziej bolesne. Samotność zżerała mnie od srodka. Uswiadamialam sobie, ze nie znam go tak dobrze, ze w zasadzie nie pasujemy do siebie , ze nie mamy wspolnych zainteresowan.. a cos mnie jednak strasznie do niego ciagnelo. Z perspektywy czasu nie mam zielonego pojecia co. Borykalam sie z bolem, ale pewnego wieczora, wsrod tony lez.. przelamalam sie. Zaczelam walczyc z soba, ale zdecydowalam sie pozostawic jakas pamiatke tego uczucia. Dlatego wowczas pomyslam o stworzeniu bloga, spisaniu chronologicznym tych wszystkich zmian w moim sercu z intencja pokazania mu tego kiedys. Heh.. zycie potoczylo sie jednak zupelnie inaczej. Gdy wiez zostala pomiedzy nami zerwana, on nawiazal ze mna kontakt w wakacje. Stare emocje zaczely delikatnie wibrowac, lecz trzymalam je na wodzy. Nie unikalam kontaktu fizycznego, wrecz przeciwnie... bylo calkiem przyjemnie siedziec tak wtulona w jego ramiona na lawce.. z prawie pusta puszka w dloniach i rozmawiac o wszystkim i o niczym.. lecz za ktoryms takim razem, co jest wrecz niewiarygodne... chcial rozmawiac o Nas. Odgrzal stary temat, a ja zaczelam sie jakac, nie wiedzac co powiedziec. W ten chlodny wieczor otulil mi swoja kurtka, przytulil i szlismy tak przez miasto.. dal mi kosza mimo iz mi na nim juz wcale nie zalezalo.. smieszne az.. wyskoczyl ze stara sprawa jak filip z konopii... na nastepne spotkanie przygotowalam juz odpowiedni tekst i uspokoilam go, ze nic mu z mojej strony nie grozi...
Teraz juz nic mi nie jest. Wszytko co zaszlo miedzy nami nie ma juz dla mnie zadnej sentymentalnej wartosci, wiec tak w glebi serca zatanawiam sie, czy jest jakis sens kontynuowania tego bloga. Nie jestem juz smutna, rozgoryczona, wsciekla na siebie. Mam kogos innego na oku. Nie targaja mna zadne emocje. To dawno temu sie juz skonczylo.
Nie wiem tylko, czemu zaczal wysylac mi coraz czesciej strzalki. Dla niego to znak, ze sie o kims mysli. Nie wiem o co moze mu chodzic. Jesli to ma oznaczac ze on chce sieze mna umowic na studniowke to sie grubo przeliczyl. Nie bawilabym sie dobrze w jego towarzystwie, Dziwny facet. Mam nadzieje, ze w przyszlosci nie bede leczyc jego dzieci i ten sen, ze lecze jego 10letniego syna... a niech sie spelnia. Juz nic mnie z jego ojcem nie polaczy, nawet interesy.

Pozdrawiam.

niedziela, 17 grudnia 2006 15:14:39 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   




Ten blog NIE został porzucony.

czwartek, 31 sierpnia 2006 15:52:57 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


### 04 ###

Heh.. to znowu ja. Z Michałem żartowaliśmy sobie ze zmieniającego się ciągle składu naszego koła. Kto przetrwa najdłużej? Ilu odpadnie? No i oczywiście tłumaczenie nowicjuszom jak to było rok temu.
Zaczęły drobnymi kroczkami wrzeć przygotowania do Olimpiady. Znając swoje nikłe szanse, nawet nie brałam się za udział.. Akurat w tym przedmiocie nie jestem dobra, chociaż lubię go najbardziej spośród pozostałych.. dziwne, nie? Ale cuż, zdarza się..

Michał zaoferował się wyjaśnić mi parę istotnych rzeczy z chemii, ktore byly mi potrzebne, jednakże "jeszcze ich nie przerabiałam". Umówił się ze mną w poniedziałek, w barze Lech, o godz 19:00.
Przyszłam ubrana w moj nowy czarny sweter, uczesana w dwa warkocze... poczekałam troszke na chłodzie, rozglądając się wokoło.. tak to jest jak nie wiadomo z jakiej strony ma ktoś przyjść..
Ledwo pojawiła się jego sylwetka na horyzoncie, wiedzialam ze to jest On. Tak jakoś. Podeszłam pare kroczków bliżej. Przywitałam sie z nim. Wybraliśmy sobie stolik, rozgościliśmy się w barze, a Michaś postawił mi herbatę za 2,50.. Nigdy mu nie zdazylam juz oddac za nia kasy ;-)
Rozwiazywalismy zadanka ktore przyniosl.. jakos po dwoch godzinach zaczelam nad nimi przypiac, gubic sie itp, wiec przerwalismy.
Poczekał na mnie aż wrocililam z toalety, umowilismy sie na ciag dalszy na srode.. nie pamietam czy ta w tym samym tygodniu czy w nastepnym.. ale cóz to za roznica?

Odprowadził mnie w stronę ulicy Wodociągowej. Rozeszliśmy sie w dwie przeciwne strony..


poniedziałek, 17 kwietnia 2006 16:35:41 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


### 03 ###

Smutek i samotność wszechogarniające...
Pośród ludzi, lecz na odludziu.. Ta pustka, któżby jej dosyć miał?
Dziewczyna siedziała na jednej z ławek. Cóż innego począć miałaby? Odeszli ludzie z starszych klas, z którymi zabijała ten paskudny czas na przerwach w zeszłym roku...
Migneły znajome twarze.. Sztandarowa wymiana zdań.. aczkolwiek sprawiła, że Natalia nie czuła się dłużej aż tak bardzo niewidzialna...

I te uśmiechy.. nawet z jej twarzy promieniujące.. Ten udawany świat. Wszyscy raduja się nawet, gdy wewnątrz wypalają ich głębokie żale i problemy.. Dlaczego nikt nie pokazuje jakim jest naprawdę? Wcielanie się w inną wersję własnego "ja" nie ma przecież najmniejszego sensu..

Dzwonek. Wcześniej by go oczekiwała z utęsknieniem, jednak teraz... szkoda jej było kończyć tą uroczą pogawędkę..

Trzeba się jednak dostosować..

wtorek, 21 lutego 2006 11:25:45 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


### 02 ###


Miło spotkać czasem tych ludzi, któch twarze otaczała mgła zapomnienia przez blisko dwa miesiace. Tylko czemu nagle stali się oni tacy bliscy? Tak żartowali, zupełnie jakby wcześniej nasze więzi przyjaźni były ciasne..

Ten uśmiech.. aż ogrzał moje lodowate serce.. i pokolorował tę szarą codzienność..
Przed skryciem sie w cieniu odwarzyłam tylko jeszcze wziąść jeszcze login na tlena od Michała i jego numer kom..

To początek mojej smutnej historii..

poniedziałek, 20 lutego 2006 15:14:51 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


### 01 ###


Kropla za kroplą, kropla za kroplą, nieustające stukanie rozprzestrzeniało się echem po nagich ścianach kawalerki przy ulicy Michalskiej. Żadna z dwóch obecnych tutaj osób nie śmiała przerwać słowami tej podniosłej chwili.
- Wynoś się - mruknęła pod nosem dziewczyna zanim jeszcze zginęła w ciemnościach.
Po kilku sekundach zaskrzypł zamek w drzwiach wyjściowych.
Krople nadal uderzały w cienką szybę.


-= * =-



Godzina siódma rano. Tony szarych ludzi przelewających się chodnikami i ulicą - w samochodach, tramwajach, autobusach, przyprawiały ubraną od stóp do głów na czarno dziewczynę o mdłości. Choć to dopiero poczatek, już miała dość tego, co ją czeka.
Przejeżdzające auto niemal ochlapałoby ją wodą z brudnej kałuży, lecz udało się jej tego w porę uniknąć.


-= * =-




CDN..


poniedziałek, 14 listopada 2005 16:36:13 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   


* * *

Oto i mam zaszczyt wprowadzić w życie mojego drugiego myloga...
Co mnie skusiło ku otwarciu go?
Wczoraj przeraziłam się, ze mój dotychczasowy blog został skasowany z powodu długiego zaniedbania ^^"
A co się okazało?
To tylko komputer był za słaby i nie chciał mi nic otworzyć...
Popisałam się moją głupotą...

Ale mam nadzieję, ze wszystko będzie ok.
Nawet szablon i avatar sama zrobiłam... :)

Sayonara..!

czwartek, 30 czerwca 2005 00:01:46 - Sad Inside
komentarze [0]


#    #   #   







O mnie
Dodaj mnie do ulubionych

Ksiega Smutku
~ zobacz ~
~ wpisz się ~

Archiwum
2005
czerwiec (1)
listopad (1)

2006
luty (2)
kwiecień (1)
sierpien (1)
grudzień (1)

2007
luty (1)
maj (1)
sierpien (1)
grudzień (1)

2008
marzec (1)
październik (1)

2010
wrzesień (1)

2011
sierpien (1)



Linki


Ulubieni

hidden-in-darkness

Było tu już:

osób...

 

 

 

Maria Peszek -
Nie Mam Czasu Na Seks

 


Info:
- design by Sad Inside -
Content by
Sad Inside


mylog.pl